2 marca 2009

Sensacyjna wiadomość plus takie tam informacje ;)

Hmm... kiepska średnia mi wychodzi w moim blogowaniu, bo raz na miesiąc... Ale nie tylko mnie dopadł taki leń, bo na wielu blogach częstotliwość ukazywania się postów też mniejsza... A teraz przyjdzie wiosna i czasu i ochoty będzie jeszcze mniej... hi hi...
Zatem co tam u mnie?...
Po pierwsze nius nad niusy! Zapisałam się wreszcie na kurs prawa jazdy! Jestem przeszczęśliwa i dumna z siebie, że wreszcie pokonałam lęki i opory! Na razie mam tylko teorię, ale od czegoś trzeba zacząć. Dziś pędzę na drugie zajęcia!:) Perspektywa mnie za kółkiem nie wydaje się juz taką totalną abstrakcją a nawet jest to lekko eksytująca wizja... Mam nadzieję, że polubię bycie kierowniczką, że nauczę się jeździć, i że stanie się to jednym z moich ulubionych a jednocześnie zwyczajnych zajęć.
Pewnie nie będę ani odrobinę oryginalna, gdy powiem, że szaleńczo wprost nie mogę się doczekać wiosny! Za zimą nigdy nie przepadałam, ale luty jest dla mnie szczególnie ciężkim miesiącem... Nie daję rady i usycham z tęsknoty za każdym promykiem słońca, zielenią i niebieskim niebem... Na szczęście już marzec, a dziś od rana słońce na horyzoncie! Aż żyć się zachciewa i energia dopisuje, co widać choćby, po tym , że wreszcie zabrałam sie za napisanie posta ;P
W tym roku zależy mi na szybkim nadejściu wiosny podwójnie. Otóż mój domek potrzebuje ciepła, by mogły mu wyschnąć tynki i wylewki. A gdy będą już wreszcie suche, to wkroczy brygada malarska w osobach mnie i Mężonka! Zapału mam tyle, że po nocach spać nie mogę. Ale znając życie, jak przyjdzie co do czego, to po pierwszym malowaniu jednego pokoju entuzjazm pewnie osłabnie... W końcu, nie jest to wcale taka lekka robota...
Co do domku, to nic o nim nie pisałam jakoś. I znów nie napiszę zbyt wiele, poza tym , że mam nadzieję, że uda nam się w lecie wprowadzić. Skręcam się w środku, tak się nie mogę doczekać...
Ps. A dziś miało być o czym innym...